Niezależnie, filmowo, muzycznie – 5. edycja Ars Independent

Już 22 września rusza kolejna, piąta edycja festiwalu Ars Independent. O szczegóły, nowości i najważniejsze informacje dotyczące tej imprezy – łączącej film, animację, gry wideo i muzykę – pytamy Bartka Sołtysika.

Co nowego, czyli jakich nowości możemy się spodziewać podczas tegorocznej edycji?
Tegoroczny Ars Independent to przede wszystkim ogromny krok w kierunku zaznaczenia obecności gier wideo. Dotychczas dyskutowaliśmy o grach, w zeszłym roku pokazaliśmy wystawę – przegląd gier niezależnych, a w tym roku uruchamiamy trzeci konkurs: obok Czarnego Konia i Czarnego Konia Animacji pojawia się Czarny Koń Gier Wideo, w którym udział weźmie sześć nowych tytułów z lat 2014–2015. Gry zaprezentujemy na wystawie w klubie festiwalowym Drzwi Zwane Koniem przy ul. Warszawskiej 37.


Co starego, czyli co zadowoli fanów festiwalu, którzy przywykli do jego formuły z ubiegłych lat?
Dużo dobrego kina, które ludzie zwykli określać mianem kina niezależnego, aczkolwiek my sami uciekamy od tej etykiety, która przylgnęła do naszej nazwy przypadkowo. Oprócz wspomnianych konkursów pojawi się kilka sekcji – m.in. Out of Competition, czyli debiuty i filmy drugie, które z różnych formalnych przyczyn nie zakwalifikowały się do konkursu, ale nasi selekcjonerzy uznali, że koniecznie musimy je na festiwalu pokazać. Poza tym sekcja „Głośniej”, czyli dokumenty i filmy muzyczne, która powraca już po raz trzeci, pod kuratelą Andrei Möller z Holandii, przedstawicielki Leeuwarden, Europejskiej Stolicy Kultury 2018. Ponadto, w ramach przeglądów jurorskich, pokażemy m.in. filmy Łukasza Barczyka („Hiszpanka”, „Nieruchomy poruszyciel”) czy Amélie vanElmbt („Głową w dół”).


Co muzycznego, czyli jakie pozafilmowe doznania czekają festiwalowiczów?
W tym roku muzycznie się rozrastamy. Oprócz sekcji „Głośniej” pojawią się dwie osobliwe imprezy, w których zderza się ze sobą kultura analogowa i cyfrowa. Pierwsza to „Sety z kasety”, czyli afterparty otwierające festiwal, na którym DJ będzie odgrywał muzykę z łomnego nośnika, jakim są kasety magnetofonowe, zbierane w Drzwiach Zwanych Koniem od bywalców festiwalu. Druga impreza to „Kieszonkowe Jam Session” – nowe podejście do jam session, ranego z tabletów, smartfonów i mikrosyntezatorów z aplikacjami dj-skimi. A poza tym w piątek 25 września w Drzwiach Zwanych Koniem wystąpi Tami Tamaki, berlińska artystka, znana między innymi z przebojowego utworu do filmu Coś się musi stać, który został w zeszłym roku nagrodzony roterdamskim tygrysem. Poza Tami Tamaki zaprosiliśmy także kilka katowickich projektów muzycznych – Neko Nebula, Marte i Rabbit on the Moon. Ten ostatni wystąpi premierowo, specjalnie z okazji festiwalu.


Co koniecznie trzeba zobaczyć, spróbować, w czym uczestniczyć – jakie są Twoje własne festiwalowe typy?
Mój prywatny typ to coś, czym zaskoczymy odbiorców, czyli wystawa gogli wirtualnej rzeczywistości, dzięki którym przeniesiemy się w wirtualne światy eksperymentalnych gier, teledysków kręconych techniką 360 stopni, jak również do wirtualnego kina, w którym rezentować będziemy machinimę, czyli animacje powstałe na silnikach gier wideo. Tę wystawę będzie można oglądać przez cały czas trwania festiwalu – od 22 do 27 września – w Drzwiach Zwanych Koniem, a dodatkowo także 22 września na katowickim rynku.

Więcej informacji o festiwalu, jego programie i atrakcjach znajdziecie na stronie.

Z Barkiem Sołtysikiem, rozmawiała Hanna Kostrzewska

Trwa ładowanie komentarzy...